Kinga Kamińska ma już... Damian Kamiński ma już...

Zahartowane dziecko to zdrowe dziecko

czas Styczeń 15th, 2010 by autor Agnieszka Kamińska

Kinag z tatą na zimowym spacerzeWłaśnie przeszłam porządne przeziębienie, lało mi się z nosa, miałam zawalone zatoki, ale wciąż zajmowałam się Kingą. A tego brzdąca nic nie bierze, ma już 1,5 roku i nie miała nawet kataru. Ale ma na to wpływ na pewno wiele składników.

Karmiona piersią była przez 16 miesięcy, ale to na pewno nie wszystko. Od początku stosujemy zasadę nie przegrzewania dziecka. Kinga chodziła na spacery ubrana jak my, wszyscy dokoła to powtarzają, ale jak widzę nie jest to często stosowana zasada. Przerażają mnie dzieci jesienią w ciepłej czapie, kurtce i owinięte w koc, a jak te dzieci ubierają zimą? Zauważyłam, że zimą już z dziećmi nie wychodzą, tylko nie wiem czy dlatego że i tak zdążyły się rozchorować, czy po prostu z obawy.

Kinga od pierwszych miesięcy codziennie jest na spacerze. W zeszłym roku już zauważyłem, że wraz ze spadkiem temperatury zmniejsza się ilość wózków na ścieżkach w lesie. Kinga ubierana była bardziej jak ja, bo jak tata to już by była lekka przesada. Latem chodziła w krótkim rękawku, potem w długim. Jesienią ubrana w lekką kurteczkę, kożuszek został na zimę. Rękawiczki nawet zimą notorycznie ściąga.

OczywiÅ›cie takie ubieranie nie jest Å‚atwe, wciąż ktoÅ› siÄ™ czepiaÅ‚, że czapeczka musi głęboko na czółko zachodzić, że za zimno na spacer, że rÄ…czki powinna mieć pod kocem (którego nie miaÅ‚am). A gdy jesieniÄ… spodenki siÄ™ podwinęły i okazywaÅ‚a siÄ™ goÅ‚a nóżka – to dopiero przerażaÅ‚o. Kindze jednak to nie przeszkadzaÅ‚o, jak tylko zaczęła chodzić to i tak rzadko kiedy wózek używaliÅ›my. Może też dziÄ™ki temu że lekko ubrana Kinga wciąż chce biegać na spacerku.

Gdy pada to staram się wychwycić choć chwilę bez deszczu, by się przejść przewietrzyć. Zimą poniżej -10 było jak na razie chyba z 3 razy wiec problemu dużego nie ma. Teraz jeździ na sankach bez oparcia (zima jest więc kupno sanek z oparciem graniczy z cudem), ale i tak większość czasu sama biega. Tuptanie w śniegu jest niesamowite, te ślady, biały puch pod bucikami.

W domku chodzi w cienkim rękawku, rajstopkach lub spodenkach. Sweterków jakoś nie ma okazji ubierać, bo przecież nie pod kurtkę, a w domu za ciepło. Kapcie rzadko ubiera, bo mało zdrowo i niekoniecznie wygodnie. W domu u nas jest w granicach 20-22 stopni C, w zeszłym roku było mniej. Pokoje oczywiście porządnie wietrzone przynajmniej raz dziennie, bo nie ma nic gorszego niż duszne, niewietrzone pomieszczenia.

Tak więc jak widać zahartowane dziecko, to zdrowe dziecko. Nie ma co ubierać dziecka o 2 warstwy za dużo. Zbyt ciepło ubrane jeszcze łatwiej się rozchoruje. Nawet jeśli Kindze czasem zmarzną rączki, czy nosek mróz schłodzi to się nic strasznego nie dzieje, wraca do domku, ogrzeje się i jest zdrowiutka.  A jak to was nie przekonuje, to przypomnijcie sobie dzieciństwo jak rodzice kazali się ciepło ubierać na dwór, jaki był bunt. Dzieci więcej się ruszają i mają szybszą przemianę materii wiec i więcej ciepła produkują.

kategorie: gdaÅ„sk, rodzina | tagi : , , , | komentarze 3 Komentarzy »

Jak to było z Nowym Rokiem

czas Styczeń 8th, 2010 by autor Agnieszka Kamińska

Szampan z Moniką i BernardemW Sylwestra znów goście, ale tym razem na dłużej. Zawitali do nas prawie po roku Bernard i Monika. Kinga długo się oswajała, ale wreszcie przy kąpieli lody zostały przełamane i zaczęło się wspólne szaleństwo.

Północ Kinga przespaÅ‚a tylko z lekkim przebudzeniem, nie ma jak nowe dźwiÄ™koszczelne okna. ZostaÅ‚am w domu z małą, a Mateusz z gośćmi wybraÅ‚ siÄ™ na GradowÄ… GórÄ™ na oglÄ…danie sztucznych ogni – byÅ‚o na co popatrzeć. U nas w okolicy jednak też ludzie nie żaÅ‚owali i miejscami też byÅ‚y niezÅ‚e pokazy.

W Nowy Rok wypiliÅ›my uroczyÅ›cie szampana Piccolo w szklankach, a co raz kiedy można zaszaleć :) .  Ten dzieÅ„ postanowiliÅ›my spÄ™dzić na sankach pod WieżycÄ…. Przed godzinÄ… 12 ludzi za bardzo nie byÅ‚o, wiec mogliÅ›my sobie przypomnieć dzieciÅ„stwo i pozjeżdżać na sankach po maÅ‚ym stoku. Jeszcze tradycyjnie spacerek wzdÅ‚uż trasy kuligu, ale tym razem już nie białą drogÄ… – cywilizacja dotarÅ‚a w te urocze strony i drogi sÄ… czarne. UdaÅ‚o nam siÄ™ jednak kawaÅ‚ek pojechać poboczem, tzn. ja z KingÄ… na sankach, a tatuÅ› ciÄ…gnÄ…Å‚. Po powrocie już saneczkowanie na górce nie byÅ‚o możliwe, bo instruktorzy nas pogonili. PopatrzyliÅ›my trochÄ™ na dzieciaki na oponach  i nadszedÅ‚ czas powrotu.

W domku na obiadek pizza jedzona wraz z moją mamą i Markiem, potem jeszcze pogaduchy, kościółek i dzień zleciał.

W sobotę postanowiliśmy przejechać się nad morze, długo śnieżyło, że nic widać nie było, ale wreszcie trochę się uspokoiło, wiec wskoczyliśmy do auta i do Brzeźna. Przeszliśmy się deptakiem na molo, a potem na plaże podrażnić łabędzie. Kinga nie mogła nacieszyć się ptakami i koniecznie chciała je głaskać, a takie spotkanie pierwszego stopnia, niekoniecznie się dobrze kończy. Mała podziwiała również swoje ślady na śniegu i z zapałem tuptała za rączkę z tatą.

Po powrocie do domku już trzeba się było żegnać, nasi goście musieli wracać, no cóż wszystko co dobrze szybko się kończy.

kategorie: gdaÅ„sk, rodzina | tagi : , , , | komentarze Brak komentarzy »

ÅšwiÄ…teczne wspomnienia

czas Styczeń 5th, 2010 by autor Agnieszka Kamińska

Kinga przy choinceDobiegł końca świąteczny czas lenistwa i spotkań rodzinnych, wiec najwyższa pora zdać krótką relacje.

Wigilie i pierwszy dzieÅ„ Å›wiÄ…t spÄ™dziliÅ›my u mojej mamy, byÅ‚o Å›wiÄ…teczne jedzonko, prezenty, oglÄ…danie zdjęć i wspomnienia. Kinga trochÄ™ podjadÅ‚a nowoÅ›ci – wigilia to jedzonko w jej guÅ›cie – barszczyk i rybka. Przejęła również rolÄ™ pomocnika MikoÅ‚aja wyciÄ…gajÄ…c spod choinki i rozdajÄ…c prezenty (tata pomagaÅ‚ rozszyfrować co dla kogo).

Drugi dzieÅ„ Å›wiÄ…t spÄ™dziliÅ›my w domku na bÅ‚ogim lenistwie – trzeba wreszcie odpocząć. WybraliÅ›my siÄ™ tylko na spacer do Gdyni obejrzeć szopkÄ™ wyrzeźbionÄ… z piasku. ByÅ‚o zimno, Å›lisko, ale przyjemnie. Szopka troszkÄ™ podmyta, ale Å›wiÄ™ta rodzina w stanie idealnym – to co najważniejsze siÄ™ ostaÅ‚o.

Trzeci dzień świąt (niedziela) znów z wizytą, tym razem u chrzestnej Kingi. Kacper był zafascynowany małą, jak urosła, że już biega. Jak się Kinga rozkręciła to ganiali się po domu, nie widząc innych i nie czując późnej godziny. Pomimo, że wracaliśmy dobrze po 21:00 Kinga nie przysnęła, adrenalina jeszcze w domu trochę potrzymała, aż wreszcie dała się z butlą położyć do łóżeczka.

Kacper nie mógÅ‚ siÄ™ rozstać z KingÄ…, wiÄ™c umówiliÅ›my siÄ™ na wspólny spacer we wtorek. TatuÅ› dostaÅ‚ oczywiÅ›cie misjÄ… komputerowÄ…, a ja z KingÄ… i Kacprem udaÅ‚am siÄ™ na wietrzenie nosków. Zimowo siÄ™ już zrobiÅ‚o, ale pomimo Å›lizgawicy udaÅ‚o nam siÄ™ przejść kawaÅ‚ek po Parku Oliwskim. Kinga dzielnie tuptaÅ‚a, a nawet spory kawaÅ‚ek biegÅ‚a za starszym kolegom – wujkiem. Kacper pokazywaÅ‚ jej różne rzeczy,  kaczki, rysunki na Å›niegu, orzechy i  gałązki.  6 lat starsze towarzystwo dla malucha to dobry pomysÅ‚, z rówieÅ›nicÄ… ZosiÄ… zabawa polegaÅ‚a głównie na walce o zabawki, a taki starszak to potrafi podzielić siÄ™ zabawkami, opowiadać i zafascynować małą.

Kolejny dzień to już goście u nas. Zajechali rodzice Mateusza, było dużo zabawy, prezenty i pieczone kasztany, kto lubi to zapraszam, jeszcze trochę mamy.

Tak nam minęły świąteczne dni. Kinga dostała dużo prezentów, nową lale, książeczki, kaczuchę na patyku i wiele innych drobiazgów. O rodzicach też Mikołaj pamiętał :)

kategorie: gdaÅ„sk, gdynia, rodzina | tagi : , , , , | komentarze 4 Komentarzy »

   

Kaminscy.com on Facebook