Kinga Kamińska ma już... Damian Kamiński ma już...

Świeże ryby prosto od rybaków w Gdyni i Sopocie

czas Sierpień 13th, 2010 by autor Mateusz Kamiński

Gdynia Orłowo - plażaTym razem wpis mniej rodzinny, a bardziej dla wszelkich nierodowitych Gdańszczan, Sopocian i Gdynian.
Mało z przyjezdnych wie, że w Trójmieście można kupić ryby prosto od rybaka. Są takie 2 najbardziej popularne miejsca z rybami prosto z morza.

Oczywiście bazy rybackie mieszczą się na plaży. W Gdyni Orłowie, po lewej stronie od mola orłowskiego oraz w Sopocie przy barze Przystań (prawo od mola sopockiego).

Gdynia Orłowo

Całe Orłowo darzę wielkim sentymentem. Rybacy mieszczą się na lewo od mola, obok Tawerny Orłowskiej. Ostatnio przyczółek rybacki doczekał się remontu.

Na co dzień wypływają stąd 4 łodzie rybackie. Świeże ryby są sprzedawane w godzinach od 6:00 do 9:00 rano. W sklepiku obok do godziny 13 można nabyć ryby wędzone.
Rybacy łowią flądry i dorsze. Niestety obecnie dla dorszy jest za ciepła woda. W sklepiku dodatkowo sprzedawany jest wędzony dorsz i łosoś, nieraz do zdobycia wędzony węgorz.

Sopot

W Sopocie nie jest tak łatwo trafić do rybaków. Osoby często chodzące plażą z Gdańska do Gdyni na pewno kojarzą charakterystyczne łodzie na brzegu plaży w Sopocie (na wysokości Placu Rybaków, ul. Emilii Plater). Spacerując deptakiem powinniśmy skręcić na plażę przy barze Przystań.

Właśnie tam znajdziemy sopockich rybaków. Tutaj świeże ryby najlepiej nabyć w godzinach 6-7 rano, później może już zabraknąć towaru. W takim wypadku pozostają nam ryby wędzone.
Codziennie można nabyć flądrę, sandacza i okonie.

Na miejscu, na życzenie klienta ryba może zostać oczyszczona i rozebrana.

A może panga?

To co Europejczycy nazywają pangą z pangi prawie nic nie ma, bo w połowie to woda.

W rzeczywistości to co nazywa się w Polsce pangą jest sumem rekinim. Dla Wietnamu, skąd improtujemy tą rybę, jesteśmy 2. rynkiem zbytu na świecie! W Polsce panga jest w TOP3 spożywanych przez nas ryb.

Bardzo szybko wyparła polską, smaczną konkurencję… ceną. Nie ma niestety walorów smakowych, bo pango to tylko białko, sól i woda. Często spotyka się za to w pangach mnóstwo chemikaliów (środki grzybobójcze,  środki absorbujące wodę). Jest produktem czysto przemysłowym.
Najgorsze jest to, że nie ma w pandze nic z ryby (chociażby kwasy Omega-3).

Po więcej informacji o pandze zapraszamy do artykułu we Wprost: Rybka zwana pangą. A osoby z Trójmiasta zapraszam po świeżą lub wędzoną rybkę…

kategorie: gdynia, misz-masz | tagi : , , , | komentarze Brak komentarzy »

Miejsca, które warto zobaczyć w Europe Wsch.

czas Lipiec 14th, 2010 by autor Mateusz Kamiński

Toruń - panorama miastaSerwis Lonely Planet bardzo znany na świecie np. ze swoich świetnych przewodników ogłosił tydzień temu Top 10 miast Europy Wschodniej, które warto i należy odwiedzić.

Jak sami piszą, Europa Wschodnia przez lata była zapomniana i niedoceniana turystycznie. Zestawieniem Top 10 chcą to odmienić.
Jedyne polskie miasto, które znalazło się w zestawieniu to…Toruń.

  1. Alpy Julijskie – Słowenia
    Alpy Julijskie znajdują się na pograniczu Słowenii i Włoch, gdzie większa część znajduje się w Słowenii. Centralnym miejscem w parku jest góra Triglav. Autorzy szczególnie polecają Vršič Pass - widok jest niesamowity.
  2. Sarajewo – Bośnia Hercegowina
    Całkiem niedawno, w latach 90. Sarajewo było na krawędzi zagłady. Mimo problemów odżyło, tętni dzisiaj życiem. Pełne jest kawiarni i niezapomnianych widoków. Natomiast w trakcie zimy to jedno z lepszy miejsc na narty.
  3. Wyspa Mljet – Chorwacja
    Mljet jest prawdopodobnie najbardziej uwodzicielskim miejscem na Adriatyku. 72% wyspy pokryte jest przez las, natomiast reszta to winnice, małe wioski i pola.
    Dostać na wyspę można się z Dubrownika (koszt 32 KN, czas 2h), i na miejscu spędzić kilka dni podczas pieszych wędrówek. czytaj dalej »

kategorie: misz-masz | tagi : , , , | komentarze Brak komentarzy »

Transport miejski w Gdańsku, a w Warszawie

czas Lipiec 8th, 2010 by autor Mateusz Kamiński

Samochód zabytkowyBardzo nie lubię mówić, a tym bardziej pisać o rzeczach, które uważam za oczywiste.
Ale artykuł Michała Jamroża w dzisiejszej Wyborczej Trójmiasto bardzo mnie oburzył wychwalaniem jaka to komunikacja miejska w Gdańsku jest wspaniała.
Widać p. Jamroż nie widzi końca własnego nosa…

Mieszkamy w Warszawie ponad 2 miesiące. Podróżowałem trochę już tutejszymi tramwajami i autobusami. Dzięki temu mogę się odnieść do Gdańska, w którym spędziłem kilka lat życia.

Pierwszy miesiąc wystarczył już, aby się zachwycić Warszawą, również komunikacją publiczną. Główna trasa poruszania się w Warszawie to ciąg Al. 3 Maja – Al. Waszyngtona z odnogami. W Gdańsku/Trójmieście byłem prawie wszędzie.

Przystanki

Ogarnęło mnie zdziwienie, gdy zobaczyłem stare, dobre, duże wiaty na Al. Waszyngtona na Grochowie. Bardzo było mi ich żal, gdy usuwano je z Torunia. Dlaczego?
Są duże, dobrze chronią przed wiatrem i deszczem. Nie to co zaczęto stawiać w Gdańsku czy Toruniu chyba tylko jako miejsce dla reklamy, przepraszam jest jeszcze ławka.

W Śródmieściu warszawskim większość przystanków zaopatrzona jest w wyświetlacze z informacją o przyjeździe najbliższych tramwajów (autobusów również).
W większości idealnie się pokrywa to z rzeczywistością. W szczegóły się nie wgłębiałem, ale zapewne tutaj kierowcy i motorniczowie potrafią włączyć GPS, czego nie można powiedzieć o kierowcach z Gdańska, gdzie radni muszą ich do tego zmuszać i nadal nie wychodzi. Mimo małej ilości wyświetlaczy w Gdańsku (centralne przystanki dzielnic w głównym ciągu) to nadal mamy informację jak z rozkładu, a nie rzeczywistą.

Częstotliwość odjazdów

Wiem, to prawdopodobnie efekt skali 2 mln miasta jakim jest Warszawa. Ale w Centrum tramwaje podjeżdżają w godzinach szczytu co 1-2 min. Poza nimi co około 3 min.
Nigdy jeszcze nie patrzyłem w rozkład jazdy tutejszej komunikacji, bo jest to zbędne. Pomijam kwestię, gdy ktoś chce jechać z któregoś z końca miasta.

W Gdańsku wiele razy zdarzało mi się czekać na tramwaj przed dworcem Gdańsk Główny i to bez różnicy na porę. A jest to podobne miejsce do warszawskiego przystanku Metro Centrum. Ostatnio zmieniono w Gdańsku rozkład i trasy przejazdów. Mam nadzieję, że coś to poprawiło, i jeden tramwaj nie objeżdża całego miasta.

Tramwaje

W większości poruszam się tutaj tramwajami – najprościej, bo z torów nie zjedzie ;) a topologii nie mam jeszcze dobrze opanowanej.
Na wspomnianej trasie przeważają nowe, klimatyzowane składy z elektronicznymi wyświetlaczami trasy w środku.
Do tego jak w Toruniu, wszelkie pojazdy mówią o obecnym i następnym przystanku. Drażnią tylko wyświetlacze w tramwajach, na którym jest tylko jakby kopia informacji słownej. W Toruniu dodatkowo mamy godzinę, trasę, imieniny itp.
Chciałbym w Warszawie bardzo przejechać się starym składem, z Torunia dawno wycofanym w Gdańsku nigdy takich nie widziałem.

Gdańsk? W Gdańsku odkąd pamiętam nie ma nic na wyświetlaczach, chociaż sporo ich jest. Tramwaje to w większości przedpotopowe pojazdy. Nic w tym złego, ale ich stan jest straszny, jak i torowisk. W Gdańsku jedzie się tramwajem, jakby było się workiem ziemniaków na naczepie.
W Warszawie, nieraz mocniej rzuci człekiem, ale to wina… prędkości, która tutaj jest zawrotna jeśli porównać z Gdańskiem.

Tramwajem w Warszawie, jak w Toruniu w czasach gdy tam mieszkałem, są czyste. Po prostu. Czego nie można powiedzieć o gdańskich, w których często widziałem okna bez szyb :/

Autobusy /buspasy

Na razie miałem dość mały kontakt z warszawskimi autobusami. Głównie z linią 171, gdy jeździłem do szpitala na ul. Żelaznej.
Starego autobusu do tej pory nie widziałem. Tymi, którymi się poruszałem były klimatyzowane. Posiadały duże informacyjne wyświetlacze, na których jest więcej informacji niż w tramwajach warszawskich.

Główne ciągi komunikacyjne (jak np. mosty) posiadają wydzielone pasy wyłącznie dla komunikacji miejskiej (autobusy, taxi). Niektóre obowiązuje wyłącznie w godzinach szczytu. Inne są połączone z pasem tramwajowym (np. w al. Solidarności).

Niestety pomysł z buspasami nie może się przebić w Gdańsku, bo…protestują kierowcy.
Z warszawskich ciekawostek dodam, że mieszkańcy protestowali na tutejsze autobusy.
No proszę, jednak masz źle w Wawie nie? Wiecie na co protestowali? Że klimatyzacja działa za słabo w autobusach.
Władze spółki autobusowej na to? Przepraszamy, zakupimy kilkanaście pojazdów z klimatyzacją śródziemnomorską!.

Ceny biletów

Na koniec czynnik dobijający komunikację w Gdańsku – ceny biletów. Niestety w czerwcu 2009 roku zlikwidowano większość jednorazowych czasowych biletów!

Najtańszy bilet w Warszawie, 20 minutowy kosztuje 2,0 zł (40 min. 2,8 zł tyle samo jedno-przejazdowy) i daje nam możliwość nieograniczonej przesiadki, z czego często korzystamy.
W Gdańsku najtańszy jest jedno-przejazdowy za 2,5 zł. Czasowy obecnie jest jeden – godzinny za 3,0 zł!!!! Naprawdę nie rozumiem władz tego miasta.

Ale czego się spodziewać w Gdańsku, jeśli komunikacja jest zawodna, wlecze się w korkach, lub non stop psują się tramwaje. Trudno się przesiąść, bo rzadko jeżdżą pojazdy w mieście.
Mało kto chce wtedy korzystać z transportu publicznego, i trzeba podnosić ceny.

Bilety miesięczne w Warszawie na wszystkie linie:
78 zł / m-c, 196 zł / 3 m-c (czyli 65 zł / m-c)
Bilety miesięczne w Gdańsku na wszystkie linie:
84 zł / m-c, na dłuższy okres brak

Mała różnica? Może, ale dodam, że w Warszawie bilet obowiązuje na:

Jeden bilet na bus, tramwaj, metro, kolej

I to jest to z czym Gdańsk, całe Trójmiasto ma problem od wielu lat. A jak już wprowadzili częściowo pokraczny bilet metropolitarny to kosztuje 200 zł.

Wolimy Warszawę pod tym względem. Podróżuje się  szybko, tanio, w wiele miejsc dojadę.
A samochód odpalamy podczas większych zakupów, zupełnie odwrotnie do Gdańska.

Aktualizacja (21:20 08-07-2010):

Władze Warszawy chyba czytają mi w myślach. Dzisiaj PAP opublikował następujące dane cytując m.in. prezydent Warszawy:

  • podpisano dzisiaj umowę na 70 nowoczesnych, 18-metrowych, przegubowych autobusów (przystosowane dla niepełnosprawnych, wyposażone w monitoring, elektroniczne tablice wyświetlające trasę przejazdu, system liczenia pasażerów wchodzących i wychodzących oraz biletomaty. Pojazdy będą też mieć zainstalowany system samogaszenia komory silnika.)
  • w ciągu ost. 3.5 roku wymieniono 600 z 1500 autobusów
  • w tym roku wyjadą 34 NOWE tramwaje, do Euro 2012 120!
  • 35 NOWYCH składów dla budowanej 2. linii metra
  • dodatkowo: miasto planuje także zakup co najmniej 40 autobusów na gaz, 13 nowych składów SKM, które będą kursować na linii Okęcie-Centrum, oraz uruchomienie nowych linii tramwajowych do Wilanowa i na Gocław.

Lekko mnie zamurowało patrząc na to przez pryzmat Torunia, czy Gdańska.

Zdjęcie z albumu Piknik lotniczy w Góraszce

kategorie: gdańsk, misz-masz, warszawa | tagi : , | komentarze 3 Komentarzy »

Transport akwarium/rybek

czas Maj 29th, 2010 by autor Mateusz Kamiński

Miałem spory dylemat przed zabraniem rybek do Warszawy po naszej przeprowadzce.
Po decyzji na tak, powstało pytanie: jak przetransportować rybki i akwarium?

Poczytałem w Internecie i transport rybek w teorii nie jest straszny. Udałem się do Okazu (sklep akwarystyczny) po zakup worków na rybki (takie same, w których dają ryby po zakupie).
Każdy gatunek (kiryski, neony, mieczyk) zapakowałem w osobny worek, wcześniej wlewając do worków wodę z akwarium (pamiętajcie aby zostawić powietrze dla rybek).
Zawiązałem gumkami i włożyłem tak przygotowane worki z rybami do przeprowadzki do wiaderka (aby w podróży miały w miarę stabilnie).

Resztę wody z akwarium wylałem, tak aby w akwarium zostało z 15% wody wyłącznie dla roślinek i podłoża. Mimo tego akwarium sporo ważyło, ale wytrzymało.

Z filtrem nie miałem problemu, ponieważ mamy kubełkowy. Jeśli macie wewnętrzny filtr lub przelewowy to na czas transportu powinien pozostać w jakimś zbiorniku (worku) z wodą.

Minął właśnie pierwszy tydzień po przeprowadzce rybek. Transport rybki przetrzymały i nawet początkowa mała ilość wody w akwarium im nie przeszkadzała. W Warszawie czekało tylko 1 wiadro odstanej wody. Potrzebowaliśmy na uzupełnienie zaległości 4 dni.

W ten sposób akwaryści transportują rybki nawet na odległość 1600 km podczas przeprowadzek. Więc bez obaw.
Co bym zmienił? Na czas transportu roślinki w akwarium przykrył czymś. Po dojechaniu do Warszawy był tam mały misz-masz.

kategorie: misz-masz | tagi : , , , | komentarze Brak komentarzy »

Podróżowanie na kartach ksiąg

czas Czerwiec 22nd, 2009 by autor Agnieszka Kamińska

Fiedler - Kanada pachnąca żywicąJuż kiedyś wspominałam że ja i mój brat mamy bzika na punkcie podróży. Nie chodzi bynajmniej o zwiedzanie słynnych miast, lecz raczej o podróż na spotkanie z naturą, na stopa, bez dokładnego planu, nocując na dziko, lub w nietypowych, acz gościnnych miejscach.

Nasze podróżowanie to jedna sprawa, ale teraz nie o tym. Chciałam napisać trochę o książkach pisanych przez ludzi którzy wiele podróżowali, dużo widzieli i opisują to na różne sposoby. Oto krótka lista książek i moje stronnicze opinie o nich.

„Kanada pachnąca żywicą” A. Fiedlera - Oj, lata minęły od kiedy ją czytałam, chętnie bym to powtórzyła. To zbiór opowieści i legend z północnych, dzikich stron Kanady. Niezwykłe opowieści o życiu w przyjaźni z naturą, aż chce się tam jechać. Chociaż nie wiem ile z tego zostało, lata upłynęły, cywilizacja dosięga coraz głębiej.

Pawlikowska - Blondynka śpiewa w Ukajali„Gringo wśród dzikich plemion” W.Cejrowskiego – Egzotyczne podróże w dzikie ostępy, spotkania z  plemionami Indian, ciekawe szczegóły, aczkolwiek opisane w dość chaotyczny sposób. „Rio Anakonda” – znacznie bardziej uporządkowana opowieść.

„Blondynka śpiewa w Ukajali” B. Pawlikowskiej - Bardzo rzeczowa, bez upiększania, opowieść o życiu wzdłuż niegdyś przepięknej, dzikiej rzeki Ukajali. Ryby śpiewały w Ukajali, dziś to wielki ściek w którym lądują wszystkie śmieci z okolicznych mieścinek. Życie wzdłuż niej nie jest łatwe, ale posiada swój specyficzny urok.

„Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” Nowaka - Zbiór listów niesamowitego człowieka, który w latach 30 przebył Afrykę w tą i z powrotem o własnych siłach. W czasach gdy nikt tam nie jeździł w celach turystycznych, nie interesowano się tamtejszym dzikim pięknem. Nowak widział Afrykę, która dziś już nie istnieje, spotykał całkiem dzikie plemiona, ale przypłacił to zdrowiem i życiem. Podróż niezwykła, jednakże relacja z niej nieco oschła, ale fascynuje, szkoda że tak niewiele zdjęć, to one by najwięcej opowiedziały.

nowak_rowerem_pieszo„Prowadził nas los” Kinga & Chopin – To super opowieść o parze która wyrusza w pięcioletnią podróż autostopem dookoła świata. Trasę układa bieg zdarzeń, nocują na dziko lub u znajomych poznanych przez Neta. Podróżują na stopa samochodami, barkami, a nawet samolotem. Docierają w wiele niecodziennych miejsc i spotykają niezwykle przyjazne osoby, choć problemy też ich nie omijają. Książkę się czyta i aż chce się tam być, poczuć smak tej przygody.

To chyba na tyle, jak na razie. Na półce leży „El Dorado” i „Blondynka wśród łowców tęczy”. Chciałabym też poczytać trochę Toniego Halika. I co jeszcze – może mi coś polecicie….

kategorie: misz-masz, wyjazdy | tagi : , , , , , | komentarze Brak komentarzy »

« Starsze artykuły   

Kaminscy.com on Facebook