May 23rd, 2008 by
Mateusz Kamiński
Postanowiliśmy wczoraj (Boże Ciało) spędzić ciekawie dzień.
Dlatego wybraliśmy się 80km za miasto do Krynicy Morskiej. Sądziliśmy, ze poza latarnią morską będzie coś w tym miasteczku. Niestety jest to miasto turystyczne, gdzie głównie można zjeść lody i byczyć się na plaży. Jak to napisała wczoraj wieczorem Agata: “jest (to) miejsce tylko do zobaczenia raz”. I trzeba się z tym zgodzić, chociaż Mierzeja Wiślana ma swój urok.
Mimo wszystko znaleźliśmy kilka ciekawych miejsc, gdzie spacerowaliśmy. A na koniec posiedzieliśmy jeszcze nad Zalewem Wiślanym kilka kilometrów za Krynicą Morską.
Album zdjęć
kategorie: wyjazdy, zdjęcia, znajomi |
tagi: krynica morska, zalew wiślany, zdjęcia, znajomi |
Brak komentarzy »
May 19th, 2008 by
Agnieszka Kamińska
Mija miesiąc od naszego wypadu, więc zebrałam się wreszcie do skończenia relacji z naszej wyprawy.
Po opuszczeniu wyspy Wolin i Uznam pojechaliśmy na kolejną wysepkę - Rugię. To malownicza wysepka niemiecka z wieloma zameczkami, pałacami i ścieżkami rowerowymi. Mieliśmy małą, krótką objazdówkę po tej wysepce, a potem do Rostoku na prom.
Do Kopenhagi dojechaliśmy koło 23:00 i nieźle zmęczeni dotarliśmy na nocleg, czyli do Mateusza taty. Pierwszy dzień w tym mieście zaczął się nieco leniwie, ale jak już dojechaliśmy do centrum ruszyliśmy w zaplanowaną przez Marka trasę.
Kopenhaga to miasto parków, stawów, rowerów, biegaczy i czarnych wózków dla dzieci. W czasie spaceru odwiedziliśmy kilka parków, w niektórych z nich są rezerwaty ptaków - w środku miasta !! Widzieliśmy również Małą Syrenkę, Pałac Królewski, Nyhaven - słynny deptak i miejsce spotkań. Na koniec ogród Botaniczny - piękny, duży z wielką palmiarnią (niestety już była zamknięta).
Drugi dzień w nieco innym klimacie, zatrzymaliśmy się koło portu, w okolicy dzielnicy Christianas. To zamknięta dla aut część miasta, niezależna - dawna dzielnica robotnicza opuszczona, a następnie zamieszkana przez hipisów, buntowników i wielbicieli używek. Potem zmiana - najdłuższy deptak w Europie wzdłuż którego są sklepy najdroższych marek. Załapaliśmy się również na demonstrację rowerową, ale nie wiedzieliśmy oczywiście o co chodzi.
Trzeci dzień to już zbieranie się do powrotu. Krótki spacerek, rozgrywka w Scrabble w parku, odbiór taty i jedziemy na Wielki Bełt - 14 km most. I dalej długo, długo przez Niemcy i Polskę, aż do Torunia.
Album zdjęć - Kopenhaga
Z podróży do Kopenhagi:
Album zdjęć - Rugia
Album zdjęć rom Rostock - Gedser
kategorie: wyjazdy, zdjęcia, znajomi |
tagi: agnieszka, kopenhaga, marek, mateusz, syrenka, wyjazdy |
Brak komentarzy »
May 6th, 2008 by
Agnieszka Kamińska
W podstawówce uczyliśmy się o Wolińskim Parku Narodowym… i od tamtych czasów chciałam go odwiedzić. Cel został osiągnięty 19 maja. Naszym niezawodnym combiaczkiem w sobotni poranek wyruszyliśmy w drogę w składzie: Agata, Marek i nasza dwójka (a tak naprawdę trójka).
Szlak nasz biegł przez Kołobrzeg (spacer wśród sanatoriów, przystani, latarni i wietrzystym deptakiem wzdłuż morza), Trzebiatów (kościół i mury obronne), Lędzin (wiatrak holenderski), Trzęsacz (ruiny kościoła na klifie, 15 południk) i dalej na Wolin.Na wyspę wjechaliśmy zwodzonym mostem w Dziwnowie i pomknęliśmy na drugi jej koniec do promu w Świnoujściu. Nocowaliśmy bowiem na Uznamie. Tak wiec w dniu przybycia wybraliśmy się jeszcze na spacer po okolicy. Wzdłuż przystani poszliśmy do Parku Zdrojowego. I jakie spostrzeżenia - park to może był lata temu, teraz to po prostu zapuszczony las podmokły po ostatnich opadach. Ale jest nadzieja - Unia dała fundusze na zagospodarowanie. Wśród tych dzikich ostępów odnaleźliśmy fort Anioła, kształtem przypominający zamek Anioła w Rzymie.
Drugi dzień rozpoczęliśmy mszą, a następnie wyprawa na plaże - wreszcie piękne widoki i charakterystyczny dla Świnoujścia Stawa Młyny-latarnia w kształcie wiatraka. Jeszcze Fort Zachodni i płyniemy na Wolin. W poszukiwaniu obiadu zatrzymaliśmy się w Międzyzdrojach. Kebaby pozamykane, a to co otwarte nie serwouje nic dobrego i do tego trzeba długo czekać. Ale molo i Aleję Gwiazd zobaczyliśmy. Kolejna atrakcja to punkt widokowy na górze Goseń. Widoczek niezły na najwyższym klifie w Polsce. Wyprawa do żubrów -zonk-w niedzielę nie czynne. Za to na Kikuta (najniższa latarnia w zachodniopomorskim, a zarazem najwyższe światło - jest na niezłej górce) po długim spacerku lasem udało nam się dojść. Potem już powrót na Uznam i odwiedzinki u rodzinki Agaty.
Trzeci dzień zaczęliśmy od odwiedzin dworca w celu nabycia biletu na pociąg dla Agaty. Potem Świnoujście wschodnie tzn. Bateria Brzegowa, Fort Wschodni i latarnia. A później to już prawdziwe perełki rejonu: koło Lubina góra Zielonka z przepięknym widokiem na wysepki WPN, spacerek laskiem na kolejne wzniesienie z widoczkiem na Turkusowe Jezioro- niezły okazik. Przespacerowaliśmy się kawałek wzdłuż brzegu i trzeba było wracać. Jeszcze postój przy stanowisko wyrzutni rakiet V-3 i wspinaczka na szczyt gdzie nic poza kawałkami betonowych stopni nie zostało i odstawiliśmy Agatę na dworzec w Międzyzdrojach. Po krótkiej naradzie ruszyliśmy do miasta Wolin, by się przekonać, że tam naprawdę poza sezonem nic ciekawego ni ma. Wymęczeni wróciliśmy do Świnoujścia na kurczaka z rożna - mniam :).
I tak minął pierwszy etap naszej podróży. Kolejny etap - następny post.
kategorie: wyjazdy, zdjęcia, znajomi |
tagi: agata, agnieszka, marek, mateusz, międzyzdroje, świnoujscie, wolin, wyprawa |
3 Komentarzy »
April 8th, 2008 by
Agnieszka Kamińska
W niedziele Ania rzuciła krótkie pytanie: “Czy byliście na Kaszubskim Oku ?”. Dziś możemy powiedzieć że tak, ponieważ po tym pytaniu padło kilka haseł, parę telefonów i za godzinkę samochodem w pełnym składzie (Ania, ja, Mati, Michał i Marek) jechaliśmy w stronę jeziora Żarnowieckiego.
Kaszubskie Oko jest to bowiem niedawno otworzona wieża widokowa koło zbiornika górnego Elektrowni Wodnej w Żarnowcu. Wieża, jak i jej otoczenie bardzo ładnie przygotowane. U podnóża mini-golf, a na taras widokowy kursuje nawet winda
- gmina się postarała. Pomimo małej mgły widoczki były całkiem ładne.
Następnie zjechaliśmy samochodzikiem w okolice “rurek” elektrowni i jej właściwego budynku. Przeszliśmy się ścieżką wzdłuż ujścia, ale wyprosiła nas ochrona. Pojechaliśmy więc dalej. Pokrążyliśmy po terenach sypiących się wielkich zabudowań przygotowywanych owych czasów pod elektrownie atomową. Coraz więcej budynków jest już zagospodarowywanych w ramach “Strefy Ekonomicznej Żarnowiec”.
W drodze powrotnej zajechaliśmy jeszcze do Jastrzębiej Góry i na Rozewie, jeśli komuś się wydaje to nie po drodze, to pytania do Matiego.
W Jastrzębiej Górze posililiśmy się goframi, przeszliśmy brzegiem klifu, podziwialiśmy podmyty dom i stanęliśmy na najbardziej wysuniętym na Pn punkcie Polski przy “Gwieździe Północy”.
Rozewie - to chyba każdy wie - jedno co tam jest to latarnia morska, gdzie przebywał swego czasu Żeromski i napisał tam książkę, kto wie jaką?? (poza uczestnikami wyprawy)
Album zdjęć
kategorie: wyjazdy, zdjęcia, znajomi |
tagi: No Tags |
Brak komentarzy »
January 8th, 2008 by
Mateusz Kamiński


 |
Udało mi się w końcu znaleźć obiecaną chwilę i zająć się zdjęciami świątecznymi.
Czas świąteczny rozplanowaliśmy na 3 etapy i tak samo podzieliliśmy albumy.
Pierwszy okres, przed świąteczny do Wiglii włącznie spędziliśmy w Gdańsku, trochę w Oliwie, trochę na Morenie, gdzie byliśmy na wigilijnej kolacji i opłatku.
Pierwszy i drugi dzień Świąt spędziliśmy już w Toruniu. Wyjechaliśmy z Gdańska 25 grudnia tuż po 9:00 rano wypróbowując całe 25km autostrady oddane kilka dni wcześniej.
W Toruniu jak to w Toruniu Rodzinka, rodzinka, i jedzonko
Tuż po świętach zaplonwaliśmy wizytę po latach (po roku i kilku miesiącach) u Naszych znajomych z południa - Hani i Grześka, którzy mieszkają niedaleko Wrocławia. Ich, a raczej pobytu dot. 3 album, w którym uzbierało się spoooro zdjęć, a dla Was wybraliśmy ich dokładnie 111.
Dzięki Nim, którzy połączyli się przed Bogiem na kilka dni przed Naszym ślubem poznaliśmy Ślizów i jego okolice, Wrocław (na pewno centrum) oraz kilka innych ciekawych miejsc.
Już pierwszego dnia nie obyło się bez przygód, ale o tym może kiedy indziej…
Teraz zapraszamy do oglądania:
Święta 2007 - Gdańsk
Święta 2007 - Toruń
Święta 2007 - Ślizów i okolice
|
kategorie: gdańsk, rodzina, toruń, wyjazdy, zdjęcia, znajomi |
tagi: gdańsk, rodzina, ślizów, toruń, wyjazdy, zdjęcia, znajomi |
Brak komentarzy »
December 5th, 2007 by
Mateusz Kamiński
Tak jak napisałem w poprzednim poście, byliśmy (Agnieszka, Ja, Agata i Emilia) dosłownie na chwilę w Toruniu - 1,5 dnia (sobota-niedziela).
Mimo wszystko w tym czasie zdążyliśmy odwiedzić "tanią książkę" na Szewskiej. Agata zrobiła furę zakupów
Zaplanowanym 100% elementem wyprawy było planetarium.
W planetarium toruńskim nie byłem od czasu chyba podstawówki. Aby nauczyć się "praktycznie" patrzeć na Niebo wybraliśmy seans "Znaki na Niebie", który trwał ok 45 minut. Ceny w weekendy są bardzo przystępne, bo wszystkim przysługuje bilet ulgowy w cenie 8zł.
Reszta, że tak powiem standardowo :), m.in obiadzik u babci Stasi. Emilę po obiedzie podrzucilismy do Jej znajomych na Glinki, a sami udalismy się na relaks, bo jednak urodziny Emilii, krótki sen i podróż zrobiły swoje.
W niedzielę "zaliczyliśmy" kościół św. Ducha, karmionko, tajemna sprawa
i o 14:58 ruszliśmy w stronę Gdańska.
Zupełnie bym zapomniał. Była z Nami Ajra. Cieszyła się bardzo z wypadu :), a do tego oswoiły się w końcu z Maxi i spokojnie mogły razem spać w jednym pokoju. Za sobotnie popołudnie należą się podziękowania siostrze Ewelinie, która przypilnowała psiaków (zanim były jeszcze swojskie) podczas naszego planetarium i wizyty u babci.
Pogoda nie sprzyjała zdjęciom, ale kilka się pstryknęło: zdjęcia
kategorie: rodzina, toruń, wyjazdy, zdjęcia, znajomi |
tagi: agata, agniesia, ajra, emilia, mateusz, toruń, weekend, zdjęcia |
1 Komentarz »
October 1st, 2007 by
Mateusz Kamiński
Po długim czasie w końcu udało się mi wrzucić zdjęcia z wyprawy do Sztokholmu z okazji Naszej papierowej rocznicy. Serdecznie zapraszamy do komentowania zdjęć.
Jak zwykle zdjęcia raczej miejsc, niż nas samych.
Galeria: Rocznica w Sztokholmie
kategorie: rodzina, wyjazdy, zdjęcia |
tagi: family, photo, picasa, stockholm, sweden |
Brak komentarzy »
September 27th, 2007 by
Agnieszka Kamińska
Wreszcie zebrałam się do napisania paru słówek o naszym drugim dniu w Sztokholmie. Pierwszą atrakcją tego dnia było… metro. No cóż, w Gdańsku takich atrakcji nie mamy. Tunele metra, fakt-faktem ciekawie zrobione - jak wykute ze skały, tylko podłoga zrobiona. Każda stacja w innym klimacie. Jedna marynistyczna - żaglówka, róża wiatrów itp., kolejna to kopalnia z szybami i fundamentem ogromnej kolumny.
Wyszliśmy nad ziemię, zostawiliśmy bagaż i ruszyliśmy na wędrówkę po starówkowych wyspach.
- Kościoły nieliczne, albo zamknięte jeszcze były, albo trwała msza. Za drugim podejściem załapaliśmy się na zwiedzanko katedry przy pałacu.
- Domki wśród ciasnych uliczek, pełne sklepików i pięknych restauracyjek.
- Pałac widzieliśmy z zewnątrz, ale na zmianę warty się załapaliśmy.
- Przystań z wyświetlaczami z rozkładem rejsów, lepsze niż u nas na dworcu.
- I maluśka skalista wysepka, ze średniowiecznymi budyneczkami - stworzona do wypoczynku i pikników
A po tym wszystkim powrót na dworzec, busikiem na lotnisko i odlot Wizzera. Lot kapitanem Polakiem i stewardessem - facetem.
Sztokholm zrobił na nas naprawdę niesamowite wrażenie. Możliwe że tam kiedyś wrócimy — kiedyś.
kategorie: wyjazdy |
tagi: rocznica, sztokholm, szwecja, wyjazdy |
1 Komentarz »
September 25th, 2007 by
Agnieszka Kamińska
Szwecja znana jest jako ekologiczny kraj, z którego wywodzi się Ikea i gazeta Metro. Rządy przez jednych uważane za raj, innym przypominają piekło. Natomiast u nas spędzenie dwóch dni w stolicy wzbudziło takie spostrzeżenia:
- To i niesamowite jak tu jest wykorzystany każdy kawałek miasta, wielopoziomowe skrzyżowania, bloki wystające nad chodnikami i ulicami, kolej tak ukryta, ze prawie niewidoczna.
- W Sztokholmie można się zrelaksować i wyciszyć prędzej niż w naszych kurortach. Tu nikt się nie spieszy, ludzie przesiadują we wszechobecnych parkach i skwerach. Ulice są tak równe, ze jak juz jedzie samochód, to go prawie nie słychać.
- Na drogach królują rowery, głównie typu miejskiego - koszyczek z przodu, z tylu duży bagażnik. Większość z nich jest pozostawiana bez żadnego zabezpieczenia.
- Ścieszki rowerowa są tak szerokie że na większości ich odcinków zmieszczą się 4 rowery.
- Na ulicach można zauważyć samochodowy patryjotyzm - dominuje tu Volvo i Saab, a niedoścignionym władcą jest V70, oczywiście kombi.
- Jeśli juz ktoś się skusi na autko z importu to tylko skrajności - albo sportowe, niskopodłogowe coope, albo amerykańskie olbrzymy,
- Szwedzi rzadko używają kierunkowskazów, czasami przy skręcie w lewo. W prawo nie ma po co, nawet jeśli jest to autobus i skręca z 2 pasa.
- Jeśli pies to raczej mały pokojowy szczekacz, no i jak mieć to juz x2 tej samej rasy.
- Szwecja, jak to pewnie wielu stwierdzi, to większy zachód niż my, wiec więcej osób ma karty bankowe (nie wykluczając premiera ,) ). Objaw -> kolejki pod każdym bankomatem.
- Na Mateuszu wrażenia zrobiły ronda – duże z małym, pięknie zadbanym ogrodem na środku.
- Z miasta w 10 min wyjechaliśmy na autostradę, a tam mnóstwo skrzyżowań bezkolizyjnych i wiadukty na wysokości z 30 metrów jeden nad drugim.
kategorie: wyjazdy |
tagi: rocznica, rowery, sztokholm, szwecja, wyjazdy, zielone miasto |
2 Komentarzy »
September 22nd, 2007 by
Agnieszka Kamińska
Dobiega końca nasz pierwszy dzień w stolicy Szwecji. Miał to być już drugi dzień wizyty, ale zamiast o 15 z Rębiechowa wylecieliśmy o 22. Po północy siedzieliśmy w busie do Sztokholmu (bo lotniska niby Sztokholm, ale 100km od stolicy). W hostelu zjawiliśmy się kolo drugiej. Wiec jak by nie patrzeć, po północy to juz było dzisiaj.
Tak wiec dzisiaj zaczęliśmy odkrywanie zakątków tego niezwykłego miasta. Pierwszy punkt sam się nam w plany wprosił, bo wyrósł nam na drodze - nad samiuśkim brzegiem położony monumentalny ratusz z pięknym dziedzińcem i niewielkim ogrodem.
Jako drugi cel obraliśmy sobie najdalej oddaloną wieże telewizyjna z tarasem widokowym. Szliśmy tam przez samo centrum, kolo dworca, głównej stacji metra i galerii handlowych i tu szok - na ulicach malutki ruch, tylko co jakiś czas przejeżdża samochód, za to co chwile mijał nas jakiś długodystansowy biegacz, a na każdym kroku mnóstwo rowerów. Sprzyja temu wszechobecna zieleń i nadmorsko-kanaowe deptaki. Co się dziwić, w końcu Szwecja to najbardziej ekologicznie natchniony kraj.
Tak wiec gdy juz dotarliśmy do tej wieży wiaterek nas nieźle wysmagał, ale słonko nas nie zawiodło. Wjechaliśmy na 30 piętro, weszliśmy jeszcze troche wyżej i ujrzeliśmy niezwykłą panoramę miasta - mnóstwo żaglówek, wysepek, dworków i wyłaniające się z zieleni bloki. Skusiliśmy się jeszcze na kawkę serwowana na wysokościach i ruszyliśmy dalej.
Drugi punkt dzisiejszego dnia to wyspa Djugården. Kiedyś były to tereny łowieckie, dzisiaj poza wspaniałym starym lasem znajduje się tu wiele muzeów, efektownych dworków, przystanie żaglówek i motorówek, lunapark i skansen-czyli zoo i sklepy z ekologiczna żywnością. Można by tu dobrych parę dni spędzić. My tyle czasu nie mamy. Ale w wakacje - kto wie gdzie nas poniesie.
Na koniec zahaczyliśmy jeszcze o Burger Kinga, by napełnić nieco brzuszki i wróciliśmy do naszego pokoiku w hosteliku.
kategorie: wyjazdy |
tagi: hostel, rocznica, sztokholm, szwecja, wyjazdy, zielone miasto |
Brak komentarzy »