Kinga Kaminska ma juz...

Wspaniałe lata 90.

December 2nd, 2008 by Mateusz Kamiński

Jestem właśnie po czytaniu wpisu i komentarzy do artykułu “Lata 90-te to było coś”.
Chciałbym Wam przedstawić jak ja to wszystko wspominam w szkole, domu, na podwórku na mojej Podgórskiej w Toruniu.

Pamiętam to czekanie, aby móc iść na podwórko, na dwór. Nawet jak padało zawsze znalazło się pomysł na zabawę.
Na Podgórskiej o piaskownicach można było zapomnieć, ale za to mieliśmy ogrom piachu. Wykopywało się pojazdy kosmiczne, montowało z kapsli guziki, jakieś przełączniki. W czasie wakacji wykopywało się całe bazy z przejściami w ziemi, przykrywało gałęźmi, deskami, sypało na to piach, i wieczorem nie było widać nic, dopóki z ziemi nie wyłoniła się załoga.
To chodzenie po drzewach, płocie (obok jest jednostka wojskowa). Gdy byliśmy starsi nastąpił czas “przejmowania” szajerków sąsiadów, którzy już się nimi nie zajmowali. Wtedy była zabawa na całego, w tajne organizacje, w tworzeniu kanalizacji (na dachu zbiornik z wodą), układów elektrycznych (multum baterii poszło), systemów alarmowych, pułapek (wiszące głazy, doły z gwoźdźmi albo szkłem). W różnych konstrukcjach pomagał Januszek, później jego biatr Piotr. Załatwianie jakiś kanap, łóżek. Albo w okresie letnim robienie łuków, strzał. Sprawdzanie, kogo szczała poleci wyżej. Jakieś podkradanie się do stolarni po resztki desek (był specjalny pojemnik w środku), albo na zewnątrz jakieś żelastwo składowali, które używaliśmy do zabawy jako pistolety.
Poza istnie wojennymi zabawami, wcześniej pamiętam grę w “Państwa-Miasta”, chowanego, podchody…No i ta gra “Mamo, ile kroków do Ciebie?”. Też się w to bawiliście?

“Mama” siedziała na piwnicy, “dzieci” przy garażach i się pytały “Mamo, czy mogę otworzyć jedno oko”, “Mamo mogę wstać?”, “Mamo ile kroków do Ciebie?”, i cudowna odpowiedź “2 słoniowe” :) a jak się kogoś mniej lubiło “3 tip-topy”. Wygrywała osoba, która pierwsza dotarła do Matki, wtedy ona nią zostawała i od nowa. Przednia zabawa była.
Oczywiście różne wariacje z piłką do nogi, od meczy poprzez dwa ognie do gry w kopę (w skrócie ostatni z bramki dostawał ostre kopniaki, przez cały wieczór tyły bolały). Kilka sezonów było nawet z udziałem baseball, zaczęło się chyba od Rygielskiego, który miał kija (to wszystko już po upadku płotu)…
W początkowych latach 90. grałem również z kolegą Łukaszem Czyżniewskim w tenisa (miał aż 2 rakiety!).

A w deszczowe dni? Jeśli to było lato, albo cieplejsze dni, w deszczu, albo zaraz po nim się wychodziło robiło tamy na kałużach, zapory, kopało się jeziora. W pochmurne, mokre dni gry w karty na klatce u mnie albo Piotrusia Tułodzieckiego, np. w Tysiąca, ku-ku, makao itp.
W pewnym okresie chodziło się nad Wisełkę, albo pod most kolejowy, a serce prawie w gardle, żeby żaden dorosły nie nakrył. Po kilku latach wszystko tam zarosło, cała polana, lasek.

Czasy bez telefonów komórkowych, wybrańcy mieli w domu stacjonarne. Cały kontakt z dziećmi, rówieśnikami polegał na wydarciu się przez okno, albo pod oknem kumpla na całe gardło. Pamiętam jak mama zawsze wołała przed 19 na kolację + dobranockę. A później albo można było jeszcze wyjść, albo zostawło się w zamku/chacie (teraz wydaje mi się to beznadziejne, nie wiem czemu używałem słowa “zamek”, z powodu drzwi?).
Wtedy była zupełnie inna telewizja, prawie żadnych kanałów (na początku tylko TVP, pod koniec 90. Polsat i TVN), ale za to bajki, programy, które rozwijały.
Kto pamięta tamtejsze codzienne “Domowe przedszkole“, 5-10-15 (sobota) albo koguta z Teleranka (niedziela)? Teraz niby też są, ale ekipa sie zmieniła i zupełnie dziwne te programy się zrobiły… Pan Tik-Tak i Ciuchcia.
A jak już weszły konkretne bajki (kreskówki): Wojownicze Żółwnie Ninja, Transformers, HeMan, Czarodziejki z Księżyca, Godzilla, Lucky Luke, Struś pędziwiatr, Magiczny ołówek, Okienko Pankracego, Krecik. Inne wariacje komiksów (jak Batman, Spiderman itp.) no i Było sobie życie. W weekendy specjalne bajki typu Hanna-Barbera (nie szło się do kościoła na 11:15 bo kolidowało to z bajką! robiło się wszystko aby zostać w domu i zobaczyć np. Scoobiego), Kacze opowieści, Ulica Sezamkowa, na dobranoc Smerfy, Gumisie, Muminki, Miś Korargol, Pingwin Pikpok, Miś Uszatek, Bolek i Lolek, Reksio, Pszczółka Maja, Porwanie Baltazara Gombki, Bałwanek Bouli, Walt Disney Przedstawia… I niezapomniani Sąsiedzi oraz “Wilk i Zając”.

W późniejszym czasie seriale: “Czy boisz się ciemności?”, “Opowieści z krypty”, i polskie “Sagala”, Diabeł Piszczałka (np. “Bliskie spotkanie z diabłem Piszczałką”, “Przyjaciele wesołego diabła”), a także Drużyna-A, McGayver, Airwolf (Do dzisiaj pamiętam zajawkę Airwolfa, prędkość 2 machy itp.), Pełna chata, Alf, Webster, “Z Archiwum X”, “Siódme Niebo”.
W latach 90. bardzo prężnie działała TVP, było wiele różnych seriali podobnych do “Tajemnice Sagali” jak “Maszyna zmian” , “Siedem życzeń“, WOW !!!!, “Wakacje z duchami“, “W krainie władcy smoków“, “Rodziców nie ma w domu“. Albo to oczekiwanie na kolejny odcinek “Tata, a Marcin powiedział…“.
Oglądało się również hity PRL-u takie jak 40-latek, Zmiennicy, Alternatywy 4, Wojna domowa.
Bardzo miło wspominam blok “Edukacja” na TVP1, pierwszy kontakt ze zrozumiała fizyką, doświadczeniami. Program “Sigma & Pi”, Kwant, Zrób to sam.

Na początku nikt na podwórku nie posiadał PC, Łukasz swego czasu miał chyba Amigę, ja na komunię dostałem Comodore 64 + kasety (zrobiłem furorę na podwórku tym sprzętem, każdy chciał przyjść zagrać). Tak, wtedy mało kto posiadał gry na dyskietkach, dominowały odtwarzacze kasetowe, z ustawianą głowicą (ctrl+h ?), czekało się aż całość C64 odczyta i nie pokaże “Syntax error”. Przez pierwsze lata na kasecie w Warexie (jeden z pierwszych sklepów komputerowych w Toruniu) można było kupić aż 10-15 gier! na stronie. Później weszła chyba ustawa o prawach autorskich i zrobiło się, kaseta 2x droższa, a na niej tylko JEDNA gra.
O wiele tańszą inwestycją, i źródłem nowych gier był Pegasus (”konsola do gier” podłączona do TV).
Najlepiej wspominam grę Tanks, specjalne nocowania na stryszku, na który wnosiliśmy specjalnie z kolegami (np. Piotrkiem) TV. Graliśmy do białego rana, później aż się czołgi po nocach śniły, ale daliśmy radę - przeszliśmy! Równie frajdowatą grą była Contra i Super Mario Bross. A te psujące się joysticki, i próby samodzielnej naprawy (”Mamo masz taką sprężynkę?”).

Tak, a w szkole? Czasy pamiętników (wpiszesz mi się?), pseudo-skórzanych plecaków, na których każdy korektorem się podpisywał, wymyślał różne cuda żeby się wyróżniać. Organizowanie dyskotek, organizowanie jakiegoś sprzętu grającego (pamiętam jak telepałem “magnet”, a Januszek zrobił światło-dźwięki i przyniósł kasety, na których miał zgrane super kawałki z radia, to była chyba 5. klasa). Wycieczki szkolne, a raczej obozy.
W szkole wymiana obrazkami z gum Turbo, wafelki Kukuruku, pół budy w dresach z 4 paskami, a na przerwach Lewik chodził i ludziom je ściągał ;) Zabawy z Kościółkiem w Robocopa… Czasy laserów, to był lans.
Zimą przynoszenie śniegu do klasy, i boom w tablice jak nauczyciel nie widział (biedna sala 9 na Rudaku). “Smród w pracy” rozpylony w szatni…

Pamiętam jak zasuwało się na Dworzec Główny w Toruniu, bo tam pan sprzedawał napoje w woreczkach. A na toruńskiej starówce można było przez długi czas kupić smakowy napój z wodą sodową.
Pamiętam jaki to był wyczyn mieć klocki LEGO! Chciałem sobie ostatnio nawet kupić, ale dzisiejsze, niby tak samo się nazywają, ale za przeproszeniem są dla debili. W zestawie z 15 klocków i poza autem nic z nich nie ułożysz…To nie to co w cudownych latach 90. w Polsce, w Toruniu…

To prawda, że rodzice ciężko wiązali koniec z końcem, jadło się chleb z cukrem, rarytasem były naleśniki albo placki ziemniaczane. A jak smakował chleb ze smalcem i solą…Pychota, ale za to dzieci miały zajęcia, które naprawdę rozwijały człowieka. Za przynajmniej połowę rzeczy, które robiliśmy w dzisiejszych czasach dobrze jakbyśmy dostali tylko kuratora!. Zrób teraz wojnę na kamienie, albo zasadzkę, wybij komuś zęba,…Jasne…
Bez Internetu, bez telefonów. Żeby cokolwiek załatwić, z kimś pogadać, trzeba było się ruszyć, a to po drodze się kogoś spotkało, a to ktoś w coś grał, się bawił, przyłączało się…
Teraz karą dla dziecka jest nakaz wyjścia z domu (jak to mówi Agnieszka), kiedyś szlaban to było najgorsze co mogło być, dzieciak mówił że zrobi wszystko tylko nie szlaban! Wakacje, od porannych godzin po śniadaniu do 22 spędzało się na podwórku, grało, bawiło, wymyślało numery na przechodniów (banknot + żyłka, albo po prostu wiadro wody), chodziło się tu, tam, bez kontaktu z rodzicami!. Czekało, aż Wojacy wyjdą z woja i rzucą monetami, albo chociażby popatrzeć co sobie poszyli (dzisiaj to kupują).
A jak już się siadało do komputera (Pegasus, C64, 386) to zawsze z jakimś znajomym, i albo grało się na zmianę, albo razem w multiplayer (np. Tanks). Ale jeśli tylko usłyszało się wołanie za oknem to śmigiem na dwór…Dzisiaj dzieciaki zasiedziałe, a jak się ruszą to do centrum handlowego, albo na “imprezę” gdzie główna atrakcja to chlanie.

A dopiero to było wczoraj, a porównując wydaje się jakby to jakieś lata 60-te albo 80-te. Można byłoby pisać jeszcze długo jakie to inne, moim zdaniem lepsze było życie 10 lat temu. Teraz albo czegoś nie wolno, nie wypada, albo dzieciakom się nie chce, bo kablówka, bo super PC z n-tą wersją gry.
Obecne gry są dla mnie zupełnie niegrywalne, bez tego czegoś, co miały chociażby gry na Pegasusa, czy wczesne PC.
Mógłbym napisać jeszcze o Klubie MaAC., gazetce itd. ale to już troszkę starsze lata, może kiedyś indziej…

Na zakończenie filmik

kategorie: toruń, znajomi | tagi: , , , , , , | 11 Komentarzy »

Jesienny spacer - Dąbie

October 13th, 2008 by Mateusz Kamiński

W niedzielne popołudnie wybraliśmy się na spacer po Parku Trójmiejskim, dokładniej do Doliny Samborowo oraz po Dąbiu.
Poza Kamińskimi (Agnieszka, ja, Kinga) z Ajrą była również Agata, która tego popołudnia miała robić co innego (zmiana klocków hamulcowych w swoich dwóch kółkach). Ale jak to kobiety ;)

Spacer zajął nam około 2 godzin (gdzieś 6km), słońce miło świeciło, kilka zdjęć się zrobiło. Niestety dopiero po fakcie pomyślałem że można było nagrać ślad. Za to mam ręcznie tworzoną mapkę w Google Earth.
Gdyby ktoś zmotoryzowany chciał się wybrać tą samą trasę, to na końcu ulicy Abrahama jest parking, z którego wiele osób korzysta ;)

Galeria zdjęć: Jesienny spacer - Dąbie
Mapa trasy

kategorie: gdańsk, rodzina, zdjęcia, znajomi | tagi: , , , , , , , , | 2 Komentarzy »

Hynek Cup - świecące balony

September 6th, 2008 by Mateusz Kamiński

Wczoraj i dzisiaj w Bielkówko z okazji Hynek Cup o godzinie 20:00 można podziwiać świecące balony niczym wielkie bańki żarówek.
Wczorajszy wieczór miał być całkiem zwyczajny, wszystko zmieniło się o 18:04 gdy Tomek Topa blipnął “#Gdańsk kurczę, gdybym miał dzisiaj samochód i gdyby to było ciutkę bliżej…”
I tak zorganizowaliśmy ekipę składającą się z 4 osób: Ania, Tomek, Łukasz (Klisiu) i ja.
Już kilka kilometrów przed Bielkówkiem wił się wężyk samochodów, a na miejscu były tłumy, mimo dużej odległości od większych miast.
Wrażenia niezapomniane, osobiście byłem pierwszy raz tak blisko balonów.

Album zdjęć - Hynek Cup - Świecące balony

Kto nie był wczoraj polecam wybrać się dzisiaj na 20:00.

kategorie: zdjęcia, znajomi | tagi: , , , , , | Brak komentarzy »

Krynica Morska

May 23rd, 2008 by Mateusz Kamiński

Nad Zalewem WiślanymPostanowiliśmy wczoraj (Boże Ciało) spędzić ciekawie dzień.
Dlatego wybraliśmy się 80km za miasto do Krynicy Morskiej. Sądziliśmy, ze poza latarnią morską będzie coś w tym miasteczku. Niestety jest to miasto turystyczne, gdzie głównie można zjeść lody i byczyć się na plaży. Jak to napisała wczoraj wieczorem Agata: “jest (to) miejsce tylko do zobaczenia raz”. I trzeba się z tym zgodzić, chociaż Mierzeja Wiślana ma swój urok.
Mimo wszystko znaleźliśmy kilka ciekawych miejsc, gdzie spacerowaliśmy. A na koniec posiedzieliśmy jeszcze nad Zalewem Wiślanym kilka kilometrów za Krynicą Morską.

Album zdjęć

kategorie: wyjazdy, zdjęcia, znajomi | tagi: , , , | Brak komentarzy »

Tajakowie na Pomorzu

May 23rd, 2008 by Mateusz Kamiński

Hania i Grześ na WierzycyW dniach 1-4 maja (majówka) mieliśmy gości spod Wrocławia - Hanię i Grzesia Tajak (-ów).
Czas upływał z Nimi bardzo miło, ale też i szybko. Pokazaliśmy gościom Kaszuby, którymi byli zachwyceni. Byliśmy standardowo w Szymbarku (Dom do górny nogami itd.), Chmielnie oraz na Wierzycy.
W “naszym” uroczym miejscu w Sobieszewie - Ptasim Raju, ale też i na plaży. Piękniejsi nawet się kąpali ;)
Na koniec pobytu byliśmy na molo w Orłowie oraz wędrówce po klifie w stronę Wzgórza Maksymiliana, stąd niestety zdjęć brak. Bo miało być na chwilkę, a wyszło więcej - i dobrze.

Do następnego spotkania państwo Tajakowie…

Album zdjęć

kategorie: gdańsk, zdjęcia, znajomi | tagi: , , , , , , , | 1 Komentarz »

Kwietniowa wyprawa - Kopenhaga

May 19th, 2008 by Agnieszka Kamińska

jeden z parków w KopenhadzeMija miesiąc od naszego wypadu, więc zebrałam się wreszcie do skończenia relacji z naszej wyprawy.

Po opuszczeniu wyspy Wolin i Uznam pojechaliśmy na kolejną wysepkę - Rugię. To malownicza wysepka niemiecka z wieloma zameczkami, pałacami i ścieżkami rowerowymi. Mieliśmy małą, krótką objazdówkę po tej wysepce, a potem do Rostoku na prom.

Do Kopenhagi dojechaliśmy koło 23:00 i nieźle zmęczeni dotarliśmy na nocleg, czyli do Mateusza taty. Pierwszy dzień w tym mieście zaczął się nieco leniwie, ale jak już dojechaliśmy do centrum ruszyliśmy w zaplanowaną przez Marka trasę.
Mała Syrenka w KopenhadzeKopenhaga to miasto parków, stawów, rowerów, biegaczy i czarnych wózków dla dzieci. W czasie spaceru odwiedziliśmy kilka parków, w niektórych z nich są rezerwaty ptaków - w środku miasta !! Widzieliśmy również Małą Syrenkę, Pałac Królewski, Nyhaven - słynny deptak i miejsce spotkań. Na koniec ogród Botaniczny - piękny, duży z wielką palmiarnią (niestety już była zamknięta).

Drugi dzień w nieco innym klimacie, zatrzymaliśmy się koło portu, w okolicy dzielnicy Christianas. To zamknięta dla aut część miasta, niezależna - dawna dzielnica robotnicza opuszczona, a następnie zamieszkana przez hipisów, buntowników i wielbicieli używek. Potem zmiana - najdłuższy deptak w Europie wzdłuż którego są sklepy najdroższych marek. Załapaliśmy się również na demonstrację rowerową, ale nie wiedzieliśmy oczywiście o co chodzi.

Gra w ScrabbleTrzeci dzień to już zbieranie się do powrotu. Krótki spacerek, rozgrywka w Scrabble w parku, odbiór taty i jedziemy na Wielki Bełt - 14 km most. I dalej długo, długo przez Niemcy i Polskę, aż do Torunia.

Album zdjęć - Kopenhaga

Z podróży do Kopenhagi:
Album zdjęć - Rugia
Album zdjęć rom Rostock - Gedser

kategorie: wyjazdy, zdjęcia, znajomi | tagi: , , , , , | Brak komentarzy »

Wyprawa kwietniowa - pierwsze zdjęcia

May 11th, 2008 by Mateusz Kamiński

Nad Jeziorem TurkusowymPół dnia prac, i dzięki temu możecie zobaczyć 5 albumy z naszej wyprawy kwietniowej.
Jest to tak naprawdę cała wyprawa, która miała miejsce w Polsce, od Kołobrzegu poprzez Trzęsacz, Dziwnów, Międzyzdroje po Świnoujście.

 

Albumy:
Wyprawa kwietniowa - 1 Kołobrzeg
Wyprawa kwietniowa - 2 Trzebiatów, Trzęsacz, Dziwnów
Wyprawa kwietniowa - 3 Świnoujście
Wyprawa kwietniowa - 4 Międzyzdroje i okolice
Wyprawa kwietniowa - 5 Zielonka i okolice

kategorie: ciąża, gdynia, zdjęcia, znajomi | tagi: , , , , , | 3 Komentarzy »

Wyspa Wolin

May 6th, 2008 by Agnieszka Kamińska

WolinW podstawówce uczyliśmy się o Wolińskim Parku Narodowym… i od tamtych czasów chciałam go odwiedzić. Cel został osiągnięty 19 maja. Naszym niezawodnym combiaczkiem w sobotni poranek wyruszyliśmy w drogę w składzie: Agata, Marek i nasza dwójka (a tak naprawdę trójka).

Szlak nasz biegł przez Kołobrzeg (spacer wśród sanatoriów, przystani, latarni i wietrzystym deptakiem wzdłuż morza), Trzebiatów (kościół i mury obronne), Lędzin (wiatrak holenderski), Trzęsacz (ruiny kościoła na klifie, 15 południk) i dalej na Wolin.Na wyspę wjechaliśmy zwodzonym mostem w Dziwnowie i pomknęliśmy na drugi jej koniec do promu w Świnoujściu. Nocowaliśmy bowiem na Uznamie. Tak wiec w dniu przybycia wybraliśmy się jeszcze na spacer po okolicy. Wzdłuż przystani poszliśmy do Parku Zdrojowego. I jakie spostrzeżenia - park to może był lata temu, teraz to po prostu zapuszczony las podmokły po ostatnich opadach. Ale jest nadzieja - Unia dała fundusze na zagospodarowanie. Wśród tych dzikich ostępów odnaleźliśmy fort Anioła, kształtem przypominający zamek Anioła w Rzymie.

Drugi dzień rozpoczęliśmy mszą, a następnie wyprawa na plaże - wreszcie piękne widoki i charakterystyczny dla Świnoujścia Stawa Młyny-latarnia w kształcie wiatraka. Jeszcze Fort Zachodni i płyniemy na Wolin. W poszukiwaniu obiadu zatrzymaliśmy się w Międzyzdrojach. Kebaby pozamykane, a to co otwarte nie serwouje nic dobrego i do tego trzeba długo czekać. Ale molo i Aleję Gwiazd zobaczyliśmy. Kolejna atrakcja to punkt widokowy na górze Goseń. Widoczek niezły na najwyższym klifie w Polsce. Wyprawa do żubrów -zonk-w niedzielę nie czynne. Za to na Kikuta (najniższa latarnia w zachodniopomorskim, a zarazem najwyższe światło - jest na niezłej górce) po długim spacerku lasem udało nam się dojść. Potem już powrót na Uznam i odwiedzinki u rodzinki Agaty.

Trzeci dzień zaczęliśmy od odwiedzin dworca w celu nabycia biletu na pociąg dla Agaty. Potem Świnoujście wschodnie tzn. Bateria Brzegowa, Fort Wschodni i latarnia. A później to już prawdziwe perełki rejonu: koło Lubina góra Zielonka z przepięknym widokiem na wysepki WPN, spacerek laskiem na kolejne wzniesienie z widoczkiem na Turkusowe Jezioro- niezły okazik. Przespacerowaliśmy się kawałek wzdłuż brzegu i trzeba było wracać. Jeszcze postój przy stanowisko wyrzutni rakiet V-3 i wspinaczka na szczyt gdzie nic poza kawałkami betonowych stopni nie zostało i odstawiliśmy Agatę na dworzec w Międzyzdrojach. Po krótkiej naradzie ruszyliśmy do miasta Wolin, by się przekonać, że tam naprawdę poza sezonem nic ciekawego ni ma. Wymęczeni wróciliśmy do Świnoujścia na kurczaka z rożna - mniam :).

I tak minął pierwszy etap naszej podróży. Kolejny etap - następny post.

kategorie: wyjazdy, zdjęcia, znajomi | tagi: , , , , , , , | 3 Komentarzy »

Sezon grillowy rozpoczęty

April 14th, 2008 by Mateusz Kamiński

Goście przy stolePierwsze grillowanie w tym sezonie już za nami. Pogoda bardzo dopisała jak na ostatnie warunki, jednak nie raz warto zaufać pogodzie numerycznej.
Dziękujemy wszystkim za obecność i tym którzy bardzo chcieli, a różne sprawy przeszkodziły im w przybyciu. Na pewno za jakiś miesiąc zaprosimy na kolejne grillowanie i będziecie mogli się zrewanżować :) W trakcie podjadania zrobiłem jak zwykle kilka zdjęć…

Album zdjęć

kategorie: gdańsk, zdjęcia, znajomi | tagi: No Tags | 3 Komentarzy »

Zaproszenie na grillowanie

April 8th, 2008 by Mateusz Kamiński

zeszłoroczne grillowanieMam zaszczyt zaprosić wszystkich czytelników Rodzinnego na pierwsze w tym roku grillowanie.
Każdy czytelnik może czuć się zaproszony, coś z grilla się znajdzie, gorzej z miejscem do siedzenia. Wszystkich chętnych prosimy o potwierdzenie (SMS/email/komunikator lub komentarze pod wpisem).
Mam nadzieję, że pogoda dopisze, a dzięki grillowanie przyjdzie wiosna.

Miejsce: nasz ogródek
Termin: 13.04.2008, niedziela od 14:00

Aktualizacja (10/04/2008 12:41):
Ufam dość znacznie pogodzie numerycznej, jeśli sobota okaże się “ładniejsza” od niedzieli możliwe, że ulegnie termin zmianie. Jakby co poinformujemy.

kategorie: gdańsk, znajomi | tagi: , | 1 Komentarz »

« Poprzednie wpisy